|
| Amerykański styl
| Autor: Karolina Karaś
|
| | |
|
|
|
|
|
|
Wielu Polaków przebywających tu w kraju często popełnia kardynalny błąd sądząc, że Ameryka to to samo co Europa Zachodnia,
choć nieco dalej i dużo bardziej dostatnie. Stany Zjednoczone są zupełnie innym rodzajem państwa, odnawiającym się przez
kolejne fale emigracji, zupełnie odmiennym tworem politycznym, społecznym i gospodarczym, jakże innym od tych, które znamy
w Europie.
Jeden z amerykańskich uniwersytetów, kierując swoją ofertę do potencjalnych studentów zza granicy, publikuje jedenaście
idei kształtujących amerykański styl życia. Koncepcje, opierające się na teoriach socjologicznych, mają pomóc obcokrajowcom
zrozumieć amerykańskie społeczeństwo. Rozwijając je, dotrzemy do filozoficznej podstawy, przez pryzmat której widzenie
Ameryki, zaczyna układać się w logiczną całość.
Pierwszą z idei jest kontrola środowiska (obejmującego zarówno otoczenie przyrodnicze, polityczne jak i społeczno -
gospodarcze). Amerykanie wychodzą z założenia, że otaczającą rzeczywistość należy dostosowywać do potrzeb człowieka.
Nieakceptowanie tej zasady jest uznawane w kulturze amerykańskiej za przejaw lenistwa lub ignorancji. Inne kultury
akceptują naturalny porządek i są nastawione na współdziałanie ze środowiskiem, a nie na - podbijanie go. Zasadę tą,
najlepiej odzwierciedla przekonanie, że chcieć - to móc. Pewna historyczna anegdotka mówi, że kiedy zmarł prezydent Andrew
Jackson, jeden z gości przybyłych na pogrzeb zapytał murzyńskiego niewolnika, który należał do Jacksona, czy spodziewa się,
że prezydent pójdzie do nieba. Niewolnik odparł bez namysłu: "Jeżeli zechce, to na pewno
pójdzie." Taka odpowiedź mogła paść tylko w Ameryce.
Drugim hasłem amerykańskiego stylu jest postęp. Zmienność jest nieuniknioną częścią życia w każdej kulturze. Sposób
podejmowania decyzji o przyszłości jest o tyle specyficzny w USA, że Amerykanie są wolni od tradycji i poszukują rozwiązań
w innowacyjności. Postęp jest rezultatem triumfu człowieka nad naturą. Większość nowoczesnych technologii, urządzeń i
wynalazków powstało poza granicami Stanów Zjednoczonych, ale to dopiero Amerykanie zrobili z nich użytek dla mas.
Społeczeństwo amerykańskie ma być stabilne, lecz nie statyczne. Alex de Tocqueville pisał, że Amerykanie budują dom na
starość a gdy tylko pokryją go dachówką wyprowadzają się by szukać szczęścia gdzie indziej. Postęp, pośpiech, tempo,
wyścig, zmęczenie kieruje się aż ku wypaleniu. Współcześni filozofowie prorokują, że amerykańska lokomotywa, napędzana
konsumpcją, dostanie w końcu zadyszki.
Po trzecie - materializm. Dla Amerykanina tylko to ma realną wartość, co można łatwo zmierzyć. Społeczeństwa nie wychowane
w kulturze Zachodu, mają tendencję do odnajdywania priorytetów w wartościach duchowych i estetycznych, angażujących
wewnętrzne doświadczenie człowieka. Amerykanie oceniają rzeczy i zjawiska przez pryzmat użyteczności. Wzajemnie oddziałujące
na siebie: kontrola, postęp i materializm, są kluczem do zrozumienia amerykańskiego społeczeństwa. Spryt, ambicję i
bystrość umysłu mierzy w Ameryce zasobność kieszeni. Jeśli coś jest dobre to znaczy że przynosi dobry zysk. Przecież to
Stany Zjednoczone zaproponowały by sądzić kulturę na podstawie plebiscytu. Cywilizacja materialna jest związana z
obrastaniem w rzeczy, usługi, udogodnienia. Nie wynalazła dotychczas innej miary powodzenia i satysfakcji niż pieniądz.
Czwarta idea to - osobisty sukces. Status społeczny jest ważnym wymiarem ludzkiej motywacji. Samoocena Amerykanina jest
silnie związana z osobistym sukcesem i "naturalnym" pragnieniem podążania naprzód. W przeciwieństwie do tradycyjnych
społeczeństw, Amerykanie nie przywiązują się do narzuconej im roli i pozycji społecznej. Nawet władza nie jest tak
oczywistym wyznacznikiem sukcesu jak pieniądz. W Ameryce elitą jest ten, kto jest najbogatszy.
Autonomia. W amerykańskiej kulturze, gdzie zaakcentowana jest odpowiedzialność osobista uznaje się, że to w jednostce
umiejscowiony jest ośrodek decyzyjny. W USA decyzje grupowe i wynikające z władzy autorytetu, są drugoplanowe. Już w szkole
podstawowej dzieci się uczy, a nie - edukuje. Jednostce przekazuje się inicjatywę w działaniu, a standardy kulturowe i upoważnienie autorytetu określają tylko ramy tej samodzielności.
Amerykańskie charaktery ukształtowane są społecznie przez purytanizm. Jego forma, choć daleka od tradycyjnej, narzuca
oschłość uczuciową, połączoną z surowymi wymaganiami wobec siebie i innych. Europejczyka może razić chłodne, bezosobowe
traktowanie otoczenia i wzmożone poczucie odpowiedzialności. Dyscyplina purytanów przestała powszechnie obowiązywać, lecz
purytańska świadomość trwa pod powierzchnią. Konsekwencją tego jest rozdarcie pomiędzy surowością oficjalnych nakazów
moralnych a rozpowszechnianiem swobód obyczajowych.
Misjonarski duch Amerykanów daje swój wyraz w surowym sądzeniu wartości moralnych. Amerykanie określają wyraźne etyczne
rozróżnienia między dobrem a złem. Prawa moralne mają obowiązywać każdego jednakowo, niezależnie od okoliczności i
osobowości. Stąd też, przyzwolenie Amerykanów na karę śmierci. Bez wyjątku dla nikogo, bez taryfy ulgowej. Pompatyczność
koegzystuje z pragmatyzmem. Politycy chętnie powołują się na przeznaczenie. Rozpoczynając wojnę, mówią o woli boskiej.
Misjonarski ton ociera się wręcz o absurd.
Ósma idea, wpływająca na amerykański styl życia to - humanitaryzm. Przeplatający się, amerykański egalitaryzm i radykalne
podejście do moralności, budują w Amerykanach społeczną wrażliwość. Przejaw współczucia, a nawet wspaniałomyślności,
wyrażają poprzez wspieranie biednych i pokonanych. Pomoc jest rozumiana przez Amerykanów jako skuteczna działalność często
materialna, zorganizowana i bezosobowa.
Amerykańskie podejście do życia cechuje świadomość czasu. Obowiązkiem człowieka jest aktywne wykorzystywanie czasu,
postrzeganego jako rzecz materialna, wedle zasady "czas to pieniądz." Europejczycy uważają czas za ideę, systematyzującą
życie według pewnej miary. Tymczasem dla Amerykanów - czas jest materiałem do rozdysponowania. Amerykanie jako pierwsi
wprowadzili do nowoczesnej cywilizacji ciągły wyścig z czasem. Przedtem nikt się tak nie spieszył. Amerykanów ogarnia lęk,
że nie zdążą osiągnąć wszystkiego co możliwe. Łapią w pośpiechu tyle, ile się da, by wyprzedzić konkurentów.
Naukowe rozumowanie oparte na doświadczeniu, jest według Amerykanów jedynym sposobem zrozumienia fizycznego świata. Inne
narody, niekoniecznie są równie gotowe traktować naukowe wytłumaczenie, jako jedyne racjonalne rozwiązanie. Inne
społeczeństwa, obarczone tradycją, religią, historią i podporządkowaniem wobec autorytetów, są bardziej skłonne do
mistycznego myślenia i interpretowania rzeczywistości przez pryzmat tych obciążeń. Zastanawiające jest jedynie, dlaczego
spora część Amerykanów uważa, że inwazja Marsjan lub innej cywilizacji pozaziemskiej, jest jak najbardziej prawdopodobna,
a w obiektach rządowych przechowywane są wraki latających spodków. Zdaje się że w Ameryce rolę tradycyjnej obrzędowości
przejęła szeroko rozumiana popkultura przekazująca całe serie swoich ewangelii wprost z telewizorów i billbordów.
Wiele nieporozumień w kontaktach międzykulturowych wynika z różnych zasad dotyczących etykiety, gestów i manier. Reguły
zachowania w Stanach Zjednoczonych, nakazujące powierzchowną życzliwość i otwartość, są inne niż w Europie. W biurach, w
urzędach, w fabrykach, wszyscy Amerykanie zapewniają tak samo: I`m fine, I`m great, I`m cool. Z uśmiechem wypowiadają swoją
mantrę, przekonując innych, a przede wszystkim siebie. Przyznać się do bólu głowy, niedyspozycji, kłopotów, byłoby nie po
amerykańsku, zalatywałoby niepowodzeniem, a pechowcy nie są w tym kraju dobrze widziani. Nawet włóczęga zapytany na ulicy,
jak mu się powodzi, najczęściej odpowie, iż jest trudno, ale nienajgorzej.
Struktura państwa, oparta na wielonarodowości, specyfika popkultury, umiłowanie amerykańskiego dolara, miłość do ojczyzny,
uwikłanie w wyścig szczurów, stanowią o specyfice "american way of life". Aby zrozumieć amerykański styl życia, należy
wziąć pod uwagę powyższe idee, które są niejako przeglądem naprędce budowanych filozofii, z których wyrasta amerykańskie
postrzeganie świata. Historyk i socjolog, Daniel Boorstin słusznie zauważył, że Amerykanie odcięli się od europejskiego
sposobu myślenia. Oznaczać to miało, że musieli sprawić sobie własne tradycje. W Europie powstawały one na przestrzeni
wieków. Amerykańskie - rodziły się na poczekaniu.
|
|
|
| Karolina Karaś jest autorką pracy dyplomowej na temat "Zderzenie światów - Ameryka oczami Polaków".
|
| | |